Jedzenie to już nie tylko jedzenie. To nie jest takie proste. Dzięki różnym sztucznym ingerencjom i dodatkom ludzie muszą teraz zwracać uwagę na to, jak ich jedzenie – i jego poszczególne składniki – były traktowane na długo przed tym, zanim do nich trafiły, co w przeszłości nie było powodem do zmartwień.
Dobrym przykładem jest stosowanie GMO, szczególnie w proszkach białkowych. W końcu proszki białkowe to po prostu sproszkowana forma wybranego białka, prawda? Niestety, nie. Zazwyczaj nie.
Najczęściej proszki białkowe są pełne sztucznych konserwantów, słodzików, aromatów i wielu innych dodatków. Ale nawet zanim wszystko to trafi do opakowania, wiele proszków białkowych już zostało poddanych wpływowi GMO. I zazwyczaj nie dowiesz się o tym, chyba że trochę się poszukasz.
Dlaczego to w ogóle jest problem?
Czym są GMO?
Chociaż zwykle znane są pod skrótem GMO, przedmiotem zainteresowania są tu organizmy genetycznie modyfikowane. Tak jak sugeruje nazwa, są to... organizmy, które zostały genetycznie zmodyfikowane.

Trudność polega na tym, że istnieje kilka różnych form modyfikacji genetycznej, którym mogą podlegać te organizmy – zwykle rośliny. Pierwszą i najczęstszą jest selektywne hodowanie, które jest zazwyczaj postrzegane znacznie bardziej pozytywnie niż druga forma, którą zaraz omówimy.
Technicznie rzecz biorąc, selektywne hodowanie jest praktykowane od wieków zarówno w roślinach, jak i zwierzętach i to dzięki niemu mamy większość współczesnych upraw i zwierząt hodowlanych. W skrócie, ludzie wybierali rośliny i zwierzęta wykazujące pożądane cechy i dbali o to, by te cechy były przekazywane i wzmacniane w kolejnych pokoleniach. Ale o tym później.
Na razie porozmawiajmy o drugiej – bardziej niepokojącej – metodzie. Wymaga ona pracy naukowca w laboratorium, który używa białek z jednego organizmu, by zmienić DNA innego. Ta forma modyfikacji genetycznej budzi znacznie więcej obaw.
Dobrym przykładem jest mrozoodporne pomidory, które zostały zmodyfikowane tak, by produkować organiczny „antyzamarzacz” dzięki wprowadzeniu białek pobranych z głębinowego flądra.

Jeśli chodzi o proszki białkowe, dokładna droga, jaką GMO trafiły do opakowania, zależy od źródła białka. W przypadku białek mlecznych na przykład krowy mogły być karmione uprawami GMO.
Możliwe jest też, że roślinne proszki białkowe są produkowane bezpośrednio z GMO.
Jaki jest problem?
Dlaczego to ma znaczenie? Te modyfikacje mają przecież na celu uczynienie upraw bardziej wydajnymi i łatwiejszymi w uprawie. Czy to nie jest dobra rzecz? Teoretycznie tak. Jednak w praktyce sprawy wyglądają nieco inaczej.
Zmiany w DNA organizmu mogą powodować wiele niezamierzonych mutacji, które mogą wpływać na nas – jako końcowych użytkowników – w nieprzewidziany sposób. W rzeczywistości selektywne hodowanie ma większe szanse na wywołanie takich mutacji niż bardziej precyzyjna praca w laboratorium.
Ostatecznie głównym problemem jest to, że po prostu nie znamy wszystkich konsekwencji GMO. A dopóki ich nie poznamy, bezpieczniej jest ograniczać naszą ekspozycję tak bardzo, jak to możliwe. Aby w tym pomóc, Naked Nutrition z dumą oferuje pełną gamę proszków białkowych wolnych od GMO.






